Takich zawodów już nie uczą

Praca Polska edukacja z roku na rok przechodzi kolejne reformy. Nie nadążają za nimi nawet sami nauczyciele i pedagodzy, że o rodzicach uczniów i uczniach nie wspomnimy. Do tego wszystkiego dość istotną zmianą jest tak, która wprowadziła do szkół wszelkiego rodzaju licea profilowane, a wyrzuciła z murów szkolnych szkoły zawodowe i techniczne. A młodzież... kończy szkoły mając osiemnaście bądź dziewiętnaście lat i w dalszym ciągu nie maj konkretnego zawodu. Cierpi na tym oczywiście społeczeństwo. Tu już nie chodzi o brak rzemieślników, takich jak kowal, wikliniarz, krawiec, czy kominiarz. W Polsce zaczyna brakować wykwalifikowanych budowlańców, mechaników samochodowych, spawaczy, ślusarzy, czy cukierników. Zapotrzebowanie na pracowników z takimi umiejętnościami wciąż jest duże, ale samych pracowników coraz mniej. Jeśli w najbliższych latach się to nie zmieni, to nasz rynek zaleją produkty z importu i będą przy tym dwukrotnie droższe od naszych - krajowych.

Jest wiele zawodów, które do nas już nie powrócą. Na pewno kowalstwo coraz bardziej będzie uciekało w stronę zawodu artystycznego, bo przecież koni tradycyjnie nikt już nie będzie podkuwał, bo i dyliżansów i karoc na duktach nie uraczymy. Kowale co najwyżej będą nam robili ręcznie bramy wjazdowe do posesji, balustrady na balkony i inne tego typu wyroby. Ale i tutaj rzadko z usług kowali będziemy korzystali, bowiem dużo taniej kupić jest gotowce z sieci sklepów z materiałami budowlanymi.Jeszcze rzadziej będziemy korzystali z usług wikliniarzy. Niegdyś kupowaliśmy od nich kosze, pojemniki i ozdoby. Dziś wikliniarstwo samo w sobie jest zawodem martwym. Sięgać do niego nie chcą nawet artyści. Większość wyrobów tego typu pochodzi już z dużych fabryk, gdzie pleceniem koszy zajmują się maszyny i automaty. Wielkanocne święconki nie nosimy już w koszyczkach wykonanych ręcznie, niewielu jest nawet ludzi, którzy potrafiliby je upleść.

Kiedyś to był niezwykle ceniony zawód. O buty dbaliśmy niemal jak o własne dzieci. Kiedy tylko mieliśmy jakikolwiek problem z cholewkami, obcasikami, podeszwami czy szwami w bucie, od razu goniliśmy do szewca. Ten nie tylko naprawiał buty, ale i smołował dratwę, by ta długo trzymała wszystkie elementy naszego buta w kupie i przy tym nie przepuszczała wody podczas ewentualnych deszczów. Dziś zawód szewca znaczy niewiele i jest przedstawicieli tego zawodu coraz mniej.Dziś do szewca nie chodzimy. Powód? Mnóstwo sklepów sieciowych z tanim obuwiem. Jeśli mamy zapłacić szewcowi 20 albo 30 złotych za naprawienie butów, które kosztowały 70 złotych... wolimy wydać kolejne siedemdziesiąt i kupić sobie nowe. A to, że nie będą one z prawdziwej skóry i że szybko znów się rozkleją i podeszwa zacznie nam odpadać nie ma takiego wielkiego znaczenia. W czasach komercji i tandetnych produktów prawdziwi fachowcy ceniący jakość nie mają racji bytu, nie ma dla nich miejsca w XXI-wiecznym świecie.

Tagi: zawód, sklep, rynek | Mapa strony

Najpopularniejsze

  • Konsument podczas dokonywania konkretnego wyboru produktu stosuje różne strategie działania (modele...
  • Ochrona osób to całkiem inna kategoria ochrony, ponieważ nie musimy jedynie przyglądać się martwym ...
  • CV to ważny element naszych poszukiwań pracy. Źle napisany życiorys często skreśla nasze szanse pod...

Zwolnienie

Zwolnienie jest to rozwianie umowy. Zazwyczaj jest tak ze, kiedy podpisujemy umowę to robimy to na jakiś określony czas tym czasem może być ona zerwana wcześniej. Najgorszym zwolnieniem jest zwolnienie dyscyplinarne, ponieważ jeśli takie zwolnienie z...